poniedziałek, 18 lipca 2011

Spódnice

Dawno temu kupiłam w sklepie z używaną odzieżą spódnicę w rozmiarze 48. Urzekła mnie koronka na dole i taka jakaś zgrzebność halki. Myślałam, że wystarczy ściągnąć gumkę i będę mogła się w niej paść na łące jak rusałka ;) Niestety, za dużo materiału i dodawała moim niemałym już biodrom objętości.
Dziś doczekała się przeróbki. A z pozostałego kawałka wygospodarowałam nawet drugą małą spódniczkę dla Basi.
Proszę zwróćcie uwagę na ścianę, na tle której prezentuje się modelka. Jest świeżo malowana i... czysta! To niecodzienny widok u nas w domu ;)





I duża spódnica bez modelki.



2 komentarze:

  1. Niezła kieca musiała być skoro wyszły z niej aż dwie nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooo :) Przepastna kieca była :)

    OdpowiedzUsuń