Postanowiłam przetestować także wykrój na mniejsze króliki i uszyłam trzy takie. Na razie nagie, bez odzienia, ale ubranka już czekają skrojone na wyjęcie maszyny.
Z rozpędu skroiłam też uszy do następnych dwunastu dużych królików. Kratki vichy tak mnie zachwyciły, że nadszedł czas na kraciaste uszy ;) W końcu tyle dzieci mam wokół do obdarowania, na pewno króliki rozejdą się jak ciepłe bułeczki. Uszyłam też kilka truskawek i fartuszków.
A za tydzień urodziny Basieńki, dla niej też przygotowuje niespodziankę ;) I to nie będzie królik, bynajmniej...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz