Zaczęły się ferie, dzieci ucieszone ze śniegu. Zaliczyliśmy więc obowiązkową wizytę z sankami na górce. Ale śnieg słabo się lepił, więc bałwanki dziewczynki ulepiły z papieru ;)
To wersja Basi (różnorodna),

to Ewy (prawdziwy majstersztyk),

Ani (z rozmachem)

i Małgosi (oszczędna w formie).


Mnie w tym czasie pochłonął wir porządków. Poukładałam w pudłach moje rękodzieła, miedzy innymi tęczowy kocyk.

Ale najwięcej przearanżowałam w mojej skromnej i ciemnej, ale przytulnej i funkcjonalnej kuchni.
Powiesiłam w końcu dawno zrobioną tablicę.

Zmieniłam lokalizację niektórych akcesoriów.


I ulokowałam wysoko na półce starą walizę, którą wypełniłam swoimi czapkami i szalikami. Walizę przywiozłam z targu staroci jakim jest mieszkanie moich dziadków, które odwiedziliśmy z okazji 77. urodzin mojego dziadka. Mój mąż nie skomentował tego, że znów przywlekłam do domu jakieś starocie, ale jego zdumienie sięgnęło zenitu, kiedy w drodze z parkingu do domu moją zdobyczą żywo zainteresował się sąsiad. Miał chrapkę na walizkę, którą zdawało się mu wynoszę na śmietnik.

Uwielbiam takie weekendy! Ale chyba już Wam to mówiłam ;)
rysunki dziewczynek urocze! :) Natomiast tablica to świetny pomysł i piękne wykonanie :)
OdpowiedzUsuńBałwany cudne!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńpomysły rewelacyjne. Mnie natomiast bardzo przypadła do gustu półka na książki kucharskie :D
OdpowiedzUsuń