sobota, 5 lutego 2011

w ramach...

... odreagowania różnych wczorajszych stresów, spędziłam dziś cały dzień przy maszynie do szycia. Powstały kolejne zaczątki królików i coś zupełnie nowego ze specjalną dedykacją dla pewnej małej dziewczynki :) Oto nowy twór :)






piątek, 4 lutego 2011

wiem...

... że nie jestem wybitnym fotografem. Co ja mówię, nie jestem nawet miernym. Chciałabym się nauczyć robić zdjęcia w stopniu wystarczającym do pokazywania moich robótek i uwieczniania ważnych chwil w życiu dzieci. Ale takich rzeczy, których chciałabym się nauczyć jest tyle, że wątpię żeby mi na nie życia wystarczyło.
W tej sytuacji pozostaje mi Was przeprosić i ufać, że macie dość wyobraźni, aby zobaczyć faktycznie ładniejsze rzeczy niż na moich fotkach.

Ale pozwolę sobie przypomnieć, że kiedyś przypadkowo udało mi się zrobić, które zajęło pierwsze miejsce w konkursie Nestle.

ulubiona...

... bajka mojej najstarszej córki, to niewątpliwie Trzy Świnki. Jak była maleńka to wciąż prosiła aby opowiadać ją na dobranoc. Teraz mamy w wersji książkowej, na płycie, a w ubiegłym roku byliśmy w teatrze Kamienica na spektaklu "Trzy świnki i wilk". W ogóle świnki lubimy jako takie. Kochamy Peppę, a ostatnio odkryłyśmy "Przygody rodziny Mellopsów" i jesteśmy fankami ogromnymi!
W tej sytuacji było kwestią czasu pojawienie się w naszym domu trzech świnek ;)






A kiedy właścicielka świnek poszła do szkoły, trzy różówe zwierzaki przypadły do gusty także pozostałym siostrom :)




w fabryce...

... królików. Wielkanoc za dwa miesiące z okładem, to zaczęłam masową produkcję ;) Gdzie ja będę trzymać to stado zanim wyprowadzi się do nowych właścicieli?





No i wciągnęło mnie patchworkowanie. Powstał kolejny krzywulec w niebieskościach, bo postanowiłam zrobić drugi i oba będą dla bliźniaczek do ich niebieskiego pokoiku. Nawet motyw drzewa pasuje ;) Ale postanowiłam, że koniecznie zakupię nożyk do patchworku i szablony, bo matę mam jeszcze od czasu studiów, była potrzebna do robienia modeli domów.
Pierwszą kołderkę już przepikowałam, jeszcze zrobię brzeg i będzie gotowa.



środa, 2 lutego 2011

jeden...

... dłuuuuuugi wieczór, ranek, przedpołudnie i wczesne popołudnie, i skończone. Pozbierałam ze wszystkich kątów kafelki i pozszywałam kolejną narzutę. Wreszcie taką wymarzoną, cieniowaną, w ulubionych kolorach, bo miałam w czym wybierać. Jeszcze nie podszyta, ale nie pali się ;)



A w przysłowiowym międzyczasie przygotowałam do szycia coś, co mi się wczoraj wieczorem zalęgło w głowie i nie dawało spokoju. Na razie więcej nie powiem :)

panna...

...młoda. Takie przebranie wybrała sobie Basia na bal karnawałowy w przedszkolu. W ubiegłym roku rozchorowała się i nie poszła, w tym roku historia się powtarza :( Z zeszłorocznej gotowej sukienki wyrosła, więc w tym roku uszyłam jej okazałą tiulową spódnicę. Tren z różowej firanki popełniłam rok temu. Bukiecik wydębiłysmy od babci, która ma dużo sztucznych kwiatów w domu, a welon wyszperała ciocia Magda, gdzieś w sklepie z używaną odzieżą. I gotowe. Basia go i tym razem nie włoży, ale na szkolnym balu wystąpiła w nim Ewa. Dobre i to.
A do napisania tego posta natchnęła Mnie AGA-cka na swoim blogu :)

wtorek, 1 lutego 2011

ogromna...

... chusta w kolorze khaki skończona ;) Ufff! To największa chusta jaką dotąd zrobiłam (przekątna 240cm) i śmiem twierdzić, że z uwagi na oryginalny wzór, najpiękniejsza. Mam nadzieję, że zadowoli zarówno moją przyjaciółkę, która ją zamówiła, jak i jej mamę, która zostanie obdarowana owym "drobiazgiem" ;)